67-latka z Wrocławia odkrywa to, co pielęgniarki z OIOM-u nazywają najskuteczniejszym sposobem na ból barku u osób śpiących na boku

Pielęgniarka OIOM w szpitalu

Co roku na Boże Narodzenie jedziemy z mężem Markiem pięć godzin z Wrocławia do Gdańska, żeby odwiedzić naszą córkę Kasię.

Kocham ją najbardziej na świecie. Ale w głębi duszy panicznie boję się tego wyjazdu.

Nie chodzi o drogę. Nie o mróz. Nie o korki. Chodzi o spanie.

Śpię na boku. Zawsze to była moja ulubiona pozycja. Ale trzy lata temu zaczął mnie boleć bark i z każdym kolejnym rokiem było tylko gorzej.

Przez całe życie zasypiałam na lewym boku. Potem lewy bark zaczął rwać tak mocno, że musiałam na siłę przekręcać się na prawy.

Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, zanim prawy bark podzieli ten sam los.

Samo zaśnięcie to jeszcze pół biedy. Prawdziwy koszmar zaczyna się koło drugiej, trzeciej w nocy, kiedy ból wyrywa mnie ze snu.

Budzę się, a bark dosłownie płonie. Głęboki, rwący, ciągnący ból w tym ramieniu, na którym akurat leżę.

Często dochodzi do tego najgorsze uczucie: budzę się, a moja ręka jest całkowicie bezwładna. Dłoń jest jak nie moja, jakby była z drewna. Muszę chwycić ją drugą, zdrową ręką, podnieść, spuścić z łóżka w dół i potrząsać nią w ciemności, aż przez palce przejdzie bolesny prąd i powoli wróci czucie.

Przewracam się wtedy na drugi bok, układam ostrożnie na kilkanaście minut, a potem tamten bark też zaczyna pulsować.

Od trzech lat nie przespałam ciągiem więcej niż czterech godzin.

W najgorsze noce po cichu wstaję z łóżka, biorę koc i idę do salonu, na fotel. Siedzenie prosto to jedyna pozycja, w której moje barki wreszcie przestają być miażdżone.

W naszym mieszkaniu we Wrocławiu to po prostu kolejna zmarnowana noc. Rano bierzesz tabletkę, próbujesz funkcjonować dalej. Nikt nie widzi, nikt o nic nie pyta.

Ale u Kasi jestem gościem. Tak bardzo nie chcę być tą starszą, schorowaną mamą, która snuje się po domu jak cień, ma szarą twarz z niewyspania i psuje rodzinne Święta, bo z bólu ledwo utrzymuje kubek z herbatą.

PIERWSZA NOC

Rodzina przy stole w Gdańsku

Dojechaliśmy do Gdańska koło siódmej wieczorem. Była ciepła kolacja, rozmowy, herbata. Koło dziesiątej padałam już z nóg po pięciu godzinach w samochodzie.

Położyłam się w pokoju gościnnym na prawym boku koło pół do jedenastej i zamknęłam oczy, przygotowana na kolejną ciężką noc.

Kiedy otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek, była 6:47.

Przespałam całą noc. Jednym ciągiem, po raz pierwszy od trzech lat.

Na swoim ulubionym boku. Na tym samym prawym barku. Pełne osiem godzin bez ani jednej pobudki.

„Ani razu się dzisiaj nie obudziłaś”, powiedział rano Marek, patrząc na mnie z niedowierzaniem. Od lat był przyzwyczajony do tego, że nad ranem słyszy, jak szuram kapciami do salonu na fotel.

„To pewnie przez tę podróż”, odpowiedziałam ostrożnie. „Byłam tak wykończona drogą, że padłam jak kamień”.

Ale to nie była zasługa podróży. Bo drugiego ranka otworzyłam oczy i znów było po siódmej. Przespałam drugą noc bez pobudki.

Bez wiercenia się i szukania miejsca dla ręki. Bez nocnego rozmasowywania zdrętwiałych palców. Bez ucieczki do salonu.

Usiadłam na brzegu łóżka i ostrożnie podniosłam prawą rękę nad głowę. Pełny, płynny zakres ruchu. Żadnego kłucia w stawie. Żadnej porannej blokady. Żadnego bólu.

Czegoś takiego nie czułam od trzech lat.

ODKRYCIE

Tego ranka od razu ściągnęłam poszewkę, żeby zobaczyć, na czym właściwie spałam.

Nie był to żaden sztywny, szpitalny klocek z apteki. Poduszka była miękka, ale miała wyraźnie wyprofilowany kształt: delikatne zagłębienie na głowę pośrodku, sprężyste podparcie pod samą szyją i wycięcia po bokach, w których ramię układało się zupełnie swobodnie.

Z boku wystawała mała wszywka.

Poduszka OrtoSen z metką

„OrtoSen”.

Nigdy wcześniej nie słyszałam tej nazwy.

Wyjęłam telefon i wpisałam ją w Google. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to skala: ponad 55 000 zadowolonych klientów w Polsce i ponad 12 750 pozytywnych opinii ze średnią 4.8 na 5 gwiazdek.

Zaczęłam czytać komentarze ludzi, którzy pisali dokładnie o tym samym, przez co ja przechodziłam każdej nocy...

Pola, Kraków ✔
★★★★★

Nigdy bym nie pomyślała, że będę pisać w internecie opinię o poduszce, ale po prostu muszę. Uratowała mój obolały bark. Całe nocne mrowienie, ciągnący ból w ramieniu i prąd przechodzący aż do czubków palców zniknęły. Kładę się na boku i śpię spokojnie do rana. Nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem wdzięczna.

Teresa, Gdynia ✔
★★★★★

10 na 10. Przez lata wypróbowałam chyba każdy rodzaj poduszki. Zwykłe piankowe, żelowe, lateksowe, twarde wałki z apteki i bambusowe. Mam dyskopatię szyjną po dawnym wypadku, a do tego przewlekły ból obu barków. Od pierwszej chwili, kiedy położyłam się na OrtoSen, nie musiałam nic podkładać pod ramię i przespałam całą noc. Po 16 latach męczarni wreszcie normalnie śpię i odpoczywam bez bólu.

Ryszard, Poznań ✔
★★★★★

Przez ostatnie 10 lat wydałem fortunę na różne poduszki. Od zawsze śpię na boku i każdego ranka budziłem się z zablokowanym karkiem i obolałym barkiem, jakbym całą noc nosił ciężary. Potrzebowałem czegoś, co da mi konkretne podparcie pod szyję i odciąży ramię. Aż trafiłem na OrtoSen. Ten kształt jest genialny. Budzę się wyspany, bez bólu i bez drętwienia rąk. Szczerze polecam.

CO POWIEDZIAŁA MI CÓRKA

Poszłam prosto do kuchni, gdzie Kasia robiła poranną kawę.

„Kasiu, ta poduszka w pokoju gościnnym”, zaczęłam od progu. „Skąd ją wzięłaś?”

Uśmiechnęła się pod nosem. „Zastanawiałam się, kiedy w końcu o nią zapytasz”.

Kasia jest pielęgniarką na OIOM-ie. Pracuje przy najcięższych przypadkach od dwunastu lat.

„Kojarzysz doktora Wiśniewskiego? Tego ortopedę, z którym mamy dyżury?”

Pokręciłam głową.

„Jego żona przeszła w zeszłym roku operację barku”.

„Po operacji spanie było niemożliwe. Śpi na boku, tak jak ty, i nacisk na staw był tak silny, że budziła się co dwie godziny.”

„Wypróbował każdą poduszkę, każdą pozycję. Nic nie działało.”

„Potem znalazł tę poduszkę i to zmieniło wszystko. Żona zaczęła przesypiać całe noce w ciągu tygodnia.”

„Był pod takim wrażeniem, że opowiadał o niej całemu oddziałowi. Powtarzał nam na dyżurach: dziewczyny, jak macie pacjentów albo bliskich, którym przy spaniu na boku wysiadają barki i drętwieją ręce, powiedzcie im o tej poduszce”.

„Kilkanaście pielęgniarek z naszego oddziału od razu zamówiło ją dla siebie i rodziców”.

„To dlaczego wcześniej nic mi nie powiedziałaś?”

„Mamo, od trzech lat próbuję ci pomóc z tymi barkami. Próbowałaś już tylu rzeczy, że bałam się, że jak przywiozę ci kolejną poduszkę, to nawet nie będziesz chciała na niej zasnąć. Wolałam po prostu położyć ją na Twoim łóżku i zobaczyć, co powiesz rano”.

Miała stuprocentową rację. Gdyby mi o niej powiedziała przed wyjazdem, pewnie machnęłabym ręką.

U siebie we Wrocławiu mam w szafie cały stos poduszek, z których każda miała być „tą ostatnią i najlepszą”:

Różne poduszki obok siebie
  • 🔴 Profilowana poduszka ortopedyczna z Allegro, która była twarda jak deska
  • 🔴 Poduszka „premium” z reklamy telewizyjnej, która spłaszczyła się po miesiącu
  • 🔴 Sztywna poduszka-fala pod szyję ze sklepu medycznego
  • 🔴 Zwykła poduszka piankowa z marketu
  • 🔴 Drogie poduszki lateksowe z salonu sypialnianego
  • 🔴 Szeleszcząca poduszka z łuską gryki
  • 🔴 Poduszka bambusowa z internetu

Wydałam na nie łącznie dobrze ponad tysiąc złotych. Żadna z nich nie zdjęła ucisku z mojego barku. Ani jedna.

Naprawdę zdążyłam się już pogodzić z myślą, że w moim wieku tak po prostu musi boleć.

CO WYJAŚNIŁA MI CÓRKA

„Mamo, chodź na chwilę do sypialni, pokażę ci, co działo się z Twoim barkiem przez te trzy lata”.

Kasia usiadła na brzegu łóżka i wzięła zwykłą, klasyczną poduszkę z szafy.

„Połóż się na boku, tak jak zawsze zasypiasz w domu”.

Luka poduszkowa między szyją a materacem

Położyłam się. Kasia przyłożyła dłoń do przestrzeni między moją szyją a materacem.

„Widzisz tę pustą lukę między barkiem, szyją a materacem?”

Obraz

„U osoby śpiącej na boku to jest dobre dziesięć do piętnastu centymetrów wolnej przestrzeni, którą poduszka musi stabilnie wypełnić”.

Wsunęła zwykłą poduszkę pod moją głowę. Pianka od razu uciekła pod ciężarem, głowa opadła w dół, a pod szyją nadal ziejała pusta przestrzeń.

„Zwykłe poduszki zapadają się i spłaszczają. Nie podpierają odcinka szyjnego C1 do C7, więc Twoja szyja wisi w powietrzu i wygina się pod nienaturalnym kątem”.

„A głowa dorosłego człowieka waży około pięciu kilogramów. Kiedy szyja i głowa nie mają stabilnego oparcia...”

Kasia położyła dłoń na moim prawym barku i wyraźnie docisnęła go w dół.

„...całe te pięć kilogramów plus ciężar Twojego tułowia wbija staw barkowy prosto w materac. Przez bite osiem godzin każdej nocy”.

Zawiesiła głos, żeby to do mnie naprawdę dotarło.

„Osiem godzin ciągłego miażdżenia stawu barkowego i uciskania splotu nerwowego, który biegnie od szyi przez bark aż do dłoni”.

„Właśnie dlatego budzisz się o trzeciej nad ranem z bezwładną, zdrętwiałą ręką. Właśnie dlatego bark pali żywym ogniem”.

„Mamo, problemem od początku nie był sam Twój bark. Problemem była poduszka, która nie dawała miejsca Twojemu ramieniu”.

„I nie ma znaczenia, czy ktoś ma stan zapalny w stawie, przeciążone ścięgna czy uszkodzony stożek rotatorów. Jeśli każdej nocy przez osiem godzin wgniatasz ten obolały bark w materac, tkanki nie mają prawa się zregenerować”.

„W dzień bierzesz tabletki i smarujesz ramię maściami, a w nocy kładziesz się na zwykłą poduszkę i przez osiem godzin od nowa miażdżysz to samo miejsce”.

Kiedy to powiedziała, wszystko ułożyło mi się w jedną całość.

Każdego ranka przed śniadaniem łykałam Ibuprom, żeby jakoś przetrwać dzień. Kupowałam w ciemno kolejne poduszki.

A przez cały ten czas chodziło o prostą fizykę: pustą lukę pod szyją i brak miejsca na bark, za które moje ciało płaciło każdej nocy.

DLACZEGO ZWYKŁE PODUSZKI TEGO NIE NAPRAWIĄ?

„Bo każdy z nas ma inną budowę ciała”, tłumaczyła dalej Kasia.

„Odległość między czubkiem barku a szyją jest u każdego człowieka inna. Większość poduszek z apteki ma jedną, narzuconą wysokość i prostą krawędź, która wrzyna się w ramię”.

Wzięła do ręki poduszkę ergonomiczną OrtoSen i obróciła ją w dłoniach.

„Tę poduszkę zaprojektowano wspólnie z ortopedami. Popatrz na ten układ trzech stref”.

OrtoSen, system trzech stref

„Pośrodku masz wyprofilowane zagłębienie, które stabilnie utrzymuje głowę. Pod szyją masz wyższy wałek, który dokładnie wypełnia pustą przestrzeń dla odcinka C1 do C7. A po bokach masz specjalne wycięcia na ramię, dzięki czemu barki mogą swobodnie opaść i w końcu odpocząć, zamiast wbijać się w materac”.

„Przy szerszych barkach, takich jak Twoje, śpisz na wyższej krawędzi. Drobniejsza osoba odwraca poduszkę o 180 stopni i ma niższą krawędź”.

OrtoSen, dwie wysokości krawędzi

„Masz dwie wysokości w jednej poduszce, więc to poduszka dopasowuje się do Twojej anatomii, a nie Ty do niej”.

„Dobrze, Kasiu”, wtrąciłam. „Ale ja już miałam wysokie, twarde poduszki z Allegro. Czułam się na nich, jakbym położyła głowę na cegle, a ucho i kark bolały jeszcze bardziej”.

„I to jest właśnie druga rzecz, która robi tu całą różnicę”.

Kasia mocno nacisnęła dłonią powierzchnię OrtoSen. Materiał płynnie ustąpił pod jej palcami, dopasowując się do kształtu dłoni, ale nie zapadł się do samego dna.

Pianka OrtoSen ustępuje pod naciskiem

„To jest oryginalna pianka memory o wysokiej gęstości 50 kg/m3. Nie tania gąbka z marketu, która robi się płaska jak naleśnik, i nie sztywny klocek”.

„Reaguje na ciepło i ciężar Twojego ciała. Kiedy po prostu się na niej kładziesz, najpierw delikatnie otula szyję, a potem daje jej pewne, sprężyste podparcie przez całą noc”.

Kiedy Kasia zabrała dłoń, pianka memory po chwili powróciła do swojego pierwotnego kształtu.

„Dzięki temu pięć kilogramów wagi Twojej głowy spoczywa na poduszce, a z barku i nerwów schodzi cały nocny ucisk. Kręgosłup leży w jednej, prostej linii, a mięśnie zamiast walczyć z grawitacją, mogą się wreszcie regenerować”.

Wtedy ostatecznie zrozumiałam, dlaczego żadna z moich siedmiu poduszek z szafy nie działała.

Każda z nich albo była za miękka i zostawiała pustą lukę pod szyją, albo była tak twarda i prosta, że jeszcze mocniej miażdżyła mój bark.

OrtoSen była pierwszą poduszką, która jednocześnie podparła szyję i całkowicie uwolniła ramię od ucisku.

ZAMÓWIŁAM DWIE, ZANIM WYJECHALIŚMY Z GDAŃSKA

Halina i Marek

Poduszki przyszły trzy dni po powrocie do Wrocławia.

Ja śpię na wyższej stronie, bo mam szerokie barki i potrzebuję tego dodatkowego podparcia.

Mój mąż śpi na wszystkim. Na kanapie, na podłodze, na wszystkim.

Ale z ciekawości sprawdził OrtoSen na niższej stronie. Powiedział, że idealna.

TO BYŁO 8 TYGODNI TEMU

Obraz

Przez pierwsze kilka nocy we własnym łóżku we Wrocławiu nadal bałam się cieszyć. Po tylu rozczarowaniach człowiek czeka, aż czar pryśnie i ból wróci.

Ale pod koniec pierwszego tygodnia dotarło do mnie, że moje noce zmieniły się na stałe. Ani razu nie obudziłam się o trzeciej nad ranem, żeby rozmasowywać bezwładną dłoń. Ani razu nie musiałam przekręcać się w panice z boku na bok. Ani razu nie poszłam spać na fotel w salonie.

Po pierwszym tygodniu oceniam, że ból barku odpuścił w jakichś siedemdziesięciu pięciu procentach. Rano czułam jeszcze lekki ślad po wieloletnim stanie zapalnym, ale nie było to już to rwące piekło, które znałam.

Po dwóch tygodniach ból barku wyciszył się całkowicie.

Odstawiłam poranny Ibuprom, który łykałam przed śniadaniem dzień w dzień przez trzy długie lata.

Sztywność, przez którą nie mogłam sięgnąć za siebie? Zniknęła. Mogę założyć sweter bez wzdragania się. Mogę sięgnąć na górną półkę.

A przewlekły ból szyi i spięcie między łopatkami, które ciągnęły się za mną od lat? Też odpuściły. Bo kiedy barki przestały być miażdżone przez osiem godzin każdej nocy, cały kark przestał to kompensować. Dokładnie tak, jak wytłumaczyła mi Kasia.

Wykres jakości snu

Przyznam szczerze, byłam ogromną sceptyczką. Nie wierzyłam, że zmiana poduszki może zdziałać więcej niż maści, tabletki i drogie wizyty. Ale fizyki nie da się oszukać. Widzę to nawet w aplikacji na moim zegarku: od ośmiu tygodni mój głęboki sen jest dłuższy niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie powiem Ci, że nagle mam ciało dwudziestolatki. Mam 67 lat.

Ale wreszcie odzyskałam swoje życie i swoje poranki. Znów jestem tą samą energiczną osobą, którą byłam, zanim fotel w salonie stał się moją drugą sypialnią i zanim zaczęłam bać się każdego wyjazdu do własnych dzieci.

JEŚLI NADAL BUDZISZ SIĘ Z BÓLEM BARKU LUB ZDRĘTWIAŁĄ RĘKĄ

Wiem, że możesz mieć w szafie kilka poduszek, które miały pomóc, a okazały się wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Właśnie dlatego najważniejsze w OrtoSen jest to, że nie musisz wierzyć mi na słowo.

Marka Senaria daje Ci pełne 100 nocy na wypróbowanie poduszki we własnym łóżku bez żadnego ryzyka.

To ponad trzy miesiące normalnego spania w domu. Po prostu kładziesz się jak ci wygodnie i idziesz spać. Jeśli Twoje barki nie poczują wyraźnej ulgi, jeśli nadal będziesz budzić się w nocy z bólem lub drętwieniem dłoni, po prostu ją odsyłasz, a oni zwracają Ci 100% pieniędzy. Bez stresu i bez dziwnych pytań.

Gwarancja 100 nocy

Wiem, jak to jest bać się wieczorem własnego łóżka, bo wiesz, że koło trzeciej nad ranem znów obudzi Cię rwący bark. Wiem, jak to jest podnosić własną, bezwładną rękę drugą dłonią i wydawać setki złotych na tabletki, które tylko maskują problem na kilka godzin.

Naprawdę nie musisz tak dłużej żyć. Jedna decyzja kosztuje mniej niż dwie wizyty u fizjoterapeuty, a z kodem promocyjnym na tej stronie możesz zamówić oryginalną poduszkę OrtoSen aż o 60% taniej (za 199,99 zł zamiast 499,99 zł) z darmową dostawą.

Klienci OrtoSen

Jeśli śpisz na boku i budzisz się z bólem barku, zdrętwiałą dłonią lub poranną sztywnością karku, która odbiera Ci chęć do życia... sprawdź na własnej skórze, co potrafi zrobić podparcie, które wreszcie zdejmuje ciężar z Twojego ramienia.

UWAGA: Z powodu małych partii produkcyjnych przechodzących rygorystyczną kontrolę jakości pianki memory 50 kg/m3, pula poduszek OrtoSen objętych rabatem -60% dla czytelników tego artykułu jest ograniczona. Kliknij link powyżej i sprawdź, czy promocja jest jeszcze aktywna.